(nie)planownie rodziny w Japonii: kontrowersje wokół tabletek antykoncepcyjnych i aborcji

Drukuj

Ostatnio ku mojemu zaskoczeniu przeczytałam kilka artykułów na temat kontroli urodzeń w Japonii. Na uwagę zasługują dwie kwestie: małe rozpowszechnienie i popularność tabletek antykoncepcyjnych i jeden z największych odsetków zabiegów aborcyjnych na świecie.
Aborcja została zalegalizowana w Japonii w 1949 roku, czyli wcześniej niż w innych krajach zachodnich, wyjątkiem mogą być m.in. Niemcy i Szwecja, które dopuszczały aborcję przed drugą wojną światową (przykładowo Anglia i Szkocja wprowadziły prawo aborcyjne w 1967 roku, Stany Zjednoczone w 1973, Francja 1975 roku). Przesłanką do wprowadzenia tego prawa w Japonii, były obawy przed powojennym baby-boomem, który był postrzegany jako zagrożenie dla rozwoju gospodarki. Do 1996 roku prawo działało zgodnie z ruchem eugenicznym, a zatem kobieta kwalifikowała się do zabiegu aborcyjnego, jeśli ona lub jej partner byli genetycznie obciążeni chorobami psychicznymi lub fizycznymi. Przerywanie ciąży w Japonii jest społecznie akceptowane do takiego stopnia, iż stanowi ono jedną z najczęstszych form (nie)planowania rodziny. Aczkolwiek, według japońskiego prawa karnego, aborcja jest nielegalna – w sensie na życzenie (należy zauważyć, iż w Japonii żadna kobieta ani lekarz nie zostali oskarżeni o przerwanie ciąży). Jednak ustawa daje kobiecie możliwość przerwania ciąży, jeśli jest ona wynikiem gwałtu, zagraża jej życiu i zdrowiu, płód wykazuje wady genetyczne oraz gdy kobieta jest w trudnej sytuacji ekonomiczno-społecznej. I ten ostatni zapis sprawia, że aborcja mimo, iż jest zakazana, staje się szeroko dostępna. Przykładowo można usunąć ciążę, jeśli jest skutkiem zdrady małżeńskiej lub jest efektem nieskutecznej antykoncepcji. Co ciekawe, tabletki antykoncepcyjne zostały prawnie zatwierdzone w 1999 roku, a ich stosowanie nie jest tak powszechne jak w innych zachodnich krajach. Natomiast tabletka wczesnoporonna jest zakazana, i raczej nie zostanie wprowadzona do legalnego obiegu w najbliżej przyszłości.
W Japonii liczba aborcji, według różnych źródeł, wynosi od 40-50 na 1000 kobiet w wieku reprodukcyjnym, aczkolwiek obserwuje się jej spadek od lat 50’. Dla porównania w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi 19.4 na 1000 kobiet w wieku od 15-44 roku życia (według Guttmacher Institute), a w Anglii i Walii 18.2 na 1000 kobiet w tejże grupie wiekowej (według danych rządowych), w krajach Skandynawskich około 17/1000, w Niemczech 12/1000. Japonki między 20 a 24 rokiem życia najczęściej decydują się na aborcję, rocznie w tej grupie wiekowej przeprowadza się około 62 500 zabiegów, z kolei wśród kobiet powyżej 40 roku życia około 18 600. Badania przeprowadzone wśród młodych Japonek pokazują, że najczęstszą przyczyną aborcji jest fakt, iż para, która spodziewa się dziecka nie jest małżeństwem, drugą przyczyną były problemy finansowe. Tutaj pojawia się kolejny paradoks, bowiem za zabieg trzeba zapłacić, a ceny te nie są niskie (zabieg jest bezpłatny, jeśli lekarz stwierdzi zagrożenie dla życia kobiety). Z kolei Ministerstwo Zdrowia, co najbardziej interesujące, wskazuje, iż coraz większa liczba aborcji powiązana jest ze zwiększeniem dostępności i stosowania tabletek antykoncepcyjnych, które są nieskuteczne. Gdzie jest zatem logika?
Najczęstsza formą antykoncepcji wśród małżeństw japońskich jest stosowanie prezerwatyw (deklarację taką złożyło 80% zamężnych kobiet w badaniu przeprowadzonym przez Ministerstwo Zdrowia w 2008 roku). Jedynie 2.2% używa tabletek antykoncepcyjnych, 16.7% przyznaje się do stosunku przerywanego, a 3.6% do naturalnych metod. Inne dane wskazują z kolei, że stosowanie tabletek antykoncepcyjnych staje się coraz bardziej powszechne wśród Japonek, jednak nadal bardzo niskie jeśli porównamy z innymi krajami zachodnimi.
Okazuje się, że rząd odwlekał wprowadzenie do legalnego obrotu tabletek antykoncepcyjnych, ze względu na lobby ze środowiska lekarskiego, dla którego aborcje są dochodowym interesem. Lobby to wskazywało na liczne skutki uboczne stosowania doustnych środków antykoncepcyjnych. Dodatkowo obawiano się, że zalegalizowanie pigułek, przyczyni się do spadku używania prezerwatyw, a w konsekwencji wzrośnie liczba zakażeń HIV. Kolejny argument używany przez przeciwników doustnych środków antykoncepcyjnych dotyczył zwiększenia rozwiązłości seksualnej wśród niezamężnych kobiet. Jednak w 1999 roku, głównie pod naciskiem międzynarodowej opinii publicznej, Japonia wprowadziła do obiegu doustne środki antykoncepcyjne, jednak z uwagi na przekonanie o licznych skutkach ubocznych, wprowadzono jedynie te z małą ilością hormonów. Niektórzy utrzymują jednak, że legalizacja tabletek antykoncepcyjnych musiała zostać wprowadzona, bowiem rok wcześniej zalegalizowano Viagrę. Okazuje się również, iż w przypadku tego leku nie było żadnych dyskusji o skutkach ubocznych. Utrzymuje się przy tym, iż łatwiej było zalegalizować Viagrę, bowiem w większości w parlamencie japońskim zasiadają starsi mężczyźni. Japonki nadal są przekonane, że doustne środki antykoncepcyjne są niezdrowe. Dodatkowo mała popularność tych środków jest wzmacniana przez ustawowy obowiązek przeprowadzania dodatków, odpłatnych testów medycznych wśród tych kobiet, które je zażywają. Okazuje się, że wśród tego niskiego odsetka kobiet, które zażywają doustne środki antykoncepcyjne, 60% z nich obawia się ubocznych skutków. Niektórzy zauważają, iż młode kobiety zażywające tabletki antykoncepcyjne narażone są na społeczną stygmatyzację. Jeśli bowiem kobieta używa tabletek może być podejrzewana o rozwiązłość seksualną. Co więcej w potocznym myśleniu, lepsza jest aborcja niż zażywanie pigułek (!).
Na uwagę zasługuje fakt, że w większość zachodnich krajów aborcja była czy też nadal jest tematem tabu ze względu na konotacje religijne, tak w Japonii aspekt religii w odniesieniu do tego problemu w ogóle nie występuje. Aborcja według sintoizmu nie jest traktowana w kategorii grzechu, czy morderstwa, czyn ten zostaje wyłącznie powiązany z sumieniem osoby wykonującej lub poddającej się aborcji. W niektórych kręgach aborcja jest postrzegana jako niemoralna, bowiem osoba, która się jej poddaje musiała prowadzić rozwiązłe życie. Dodatkowo w społeczeństwie japońskim istnieje przekonanie, że wizyta niezamężnej kobiety u ginekologa połączona jest z jej rozwiązłym życiem seksualnym, dlatego wiele z nich nie odwiedza specjalisty, do czasu wyjścia za mąż.
Według wielu obserwatorów i przeciwników aborcji, najważniejszą kwestią w planowaniu i kontroli urodzeń jest zwiększenie wiedzy wśród ludzi na temat środków antykoncepcyjnych. Jednak długoletnia kampania ze strony agencji rządowych dotycząca negatywnych skutków zażywania pigułek nadal przynosi negatywne efekty. Na początku tego roku Noda Seiko, polityk z Liberalnej Demokratycznej Partii zaapelowała o wprowadzenie zaostrzeń do prawa aborcyjnego, argumentując, iż zatrzyma to spadek liczby urodzeń. Jej wypowiedź spotkała się z ogromną falą krytyki.
Należy podkreślić, iż w debacie na temat kontroli urodzeń w Japonii są nieobecne argumenty religijne. W tych okolicznościach warto zauważyć, iż czasem religia może pomóc. Podobnie, jak prawo. Różne dane statystyczne wskazują, że najmniejszy odsetek aborcji jest w krajach, w których jest ona zalegalizowana, doustne środki antykoncepcyjne są refundowane lub częściowo refundowane, a także w szkołach publicznych młodzież uczęszcza na zajęcia z wychowania seksualnego. Interesującym mogą być dane, które wskazują, że najniższy odsetek legalnych aborcji jest w krajach Europy Zachodniej i Skandynawii, natomiast najwyższy w Rosji. Dodatkowo różnego rodzaju raporty wskazują na wysoki odsetek nielegalnych aborcji w tych krajach, w których jest ona zakazana, w tych zestawieniach na wysokich pozycjach pojawia się Polska. Niezwykle trudnym byłoby zrobienie raportu pokazującego, ile nielegalnych aborcji odbywa się w Polsce każdego roku oraz sprawdzenie, ile na tym lekarze (w sposób nielegalny) zarabiają. Dlaczego nikt nie spojrzy na dane statystyczne, które są jednoznaczne – im więcej wolności, tym więcej odpowiedzialności, czyli ten „zepsuty” zachód ma najniższy odsetek aborcji na świecie. Im więcej straszenia, tym mniej racjonalnych wyborów. Religia powinna umacniać duchowo, a edukacja powinna służyć rozwojowi racjonalnego i krytycznego myślenia. Natomiast instytucje państwowe powinny być przede wszystkim racjonalne.

Korzystałam z: cbsnews.com; japantimes.co.jp; Tokyo.angloinfo.com; japandailypress.com oraz who.int

Czytaj również
  • Darth Tadeusz

    Tutaj chodzi po prostu o najzwyklejszy szacunek dla ludzkiego życia, którego w Azji brakuje, bo życie moralne Azjatów nie jest ufundowane na wartościach chrześcijańskich.