(Nie)obecny, przemilczany problem życia studenckiego

Drukuj

W ostatnim czasie na amerykańskich i brytyjskich kampusach podjęto procedury mające przeciwdziałać molestowaniu seksualnemu. Nie chodzi jednak o znane z literatury, filmów czy życia przypadki molestowania studentek przez profesorów. Sprawa jest bardziej złożona. Okazuje się bowiem, iż każdego roku zgłaszane są liczne przypadki przemocy na tle seksualnym wśród studentów. Studenci (nie tylko kobiety) narażone są na różne przejawy przemocy na tle seksualnym nie tylko w klubach studenckich, gdzie spędzają wolne wieczory, lecz również na samych kampusach.
Brytyjskie badania przeprowadzone przez Krajową Unię Studentów pokazały, że jeden na czterech studentów doświadczył niechcianych propozycji seksualnych (włączając w to pozawerbalne zaczepki np. gwizdanie, obmacywanie, napaść a także gwałty). Doświadczenia osób, który odważyły się mówić o problemie, wskazują, że zarówno organy ścigania, wymiar sprawiedliwości, jak i władze uniwersytetów niewiele uczyniły, aby ukarać sprawców. Tego typu sprawy zamiatane były pod dywan.
Głosy ofiar przemocy na tle seksualnym w Wielkiej Brytanii zmusiły jednak władze do podjęcia działań, mających na celu zapobieganie tego typu wykroczeń. Dlatego też rozpoczęła się właśnie narodowa kampania mająca na celu uświadomienie, czym jest molestowanie seksualne oraz jak jemu zapobiegać. Od tego roku akademickiego na uniwersytetach w Oksford i Cambridge wprowadzono obowiązkowe warsztaty na studentów pierwszego roku na ten temat.
Z kolei w Stanach Zjednoczonych wszczęto śledztwo na poziomie federalnym przeciwko zaniedbaniom ze strony uniwersytetów na skargi dotyczące przemocy na tle seksualnym. Głos w tej sprawie zabrał także prezydent Barack Obama, który zauważył, iż aktywność ruchów studenckich stanowi katalizator dla działań na szczeblu federalnym, mających na celu ochronę studentów przed przemocą seksualną na kampusach. Okazuje się bowiem, że przemoc na tle seksualnym jest tak powszechna, że urosła do rangi problemu społecznego, nie stanowiąc już odrębnych przypadków. Nic więc dziwnego, że studenci wzięli sprawy w swoje ręce, zgłaszając masowo skargi oraz poruszając ten problem publicznie. Wiele amerykańskich uczelni rozpoczęło specjalne programy oraz wprowadziło nowe procedury mające na celu przeciwdziałać przemocy na tle seksualnym.
W Polsce wiele mówi się o przemocy seksualnej wobec dzieci. Trochę inaczej traktowana jest przemoc wobec kobiet. Niestety ciągle w naszym społeczeństwie istnieje przekonanie, że kobieta prowokuje gwałt. A jeśli prowokuje, to nie jest to gwałt (pojawia się przecież w krótkiej sukience w klubie nocnym, flirtuje z nieznajomym, odmawia współżycia mężowi, etc.). Przemoc na tle seksualnym to nie tylko gwałt, to także werbalne i pozawerbalne zaczepki, których nie akceptuje adresat. W naszym kraju nie mówi się o przemocy seksualnej wśród studentów. Nie oznacza to, że problem nie istnieje. Być może wiele z ofiar nie ma świadomości, iż pewne działania skierowane pod ich adresem są niezgodne z prawem. Być może myślą, że tak właśnie ma być, że tak wygląda „życie studenckie”. Istnieje jeszcze strach. A nade wszystko obojętność. Obojętność i ignorancja osób, które na uniwersytetach powinny reagować na wszelkie sygnały, które mogą wskazywać, iż mamy do czynienia z nadużyciami seksualnymi. Ostatnia wreszcie kwestia. Przemoc seksualna dotyczy w głównej mierze kobiet, ale nie tylko one stają się ofiarami tych przestępstw. Sądzę, że warto przeprowadzić w Polsce badania, których celem byłoby przedstawienie skali przemocy na tle seksualnym wśród studentów. Może wyniki będą inne niż te w Wielkiej Brytanii czy USA, a może odsłonią kolejny – dotychczas przemilczany – problem, z którym powinniśmy się zmierzyć.

Czytaj również